22 marca 2013

rozdział drugi

     Miałeś tak kiedyś,że budząc się rano wypowiadałeś czyjeś imię z nadzieją na miły dzień,a potem pobudka. To nie będzie dobry dzień,bo tej osoby już nie ma. Zostawiła cię,tak nagle bez wyjaśnień i znika uśmiech z twojej twarzy i chcę ci się płakać,ale już na to nie masz nawet siły,ręce ci same opadły i nawet nie wiesz czy są jakieś szansę,że ta osoba do ciebie wróci. W pewnym momencie wstajesz z wielką nie chęcią. Wszystko jest szare takie bez jakichkolwiek inspiracji,koloru po prostu takie nijakie. Zastanawiasz się po co wstałeś,po co się obudziłeś,po co ten cholerny kolejny dzień. Jednakże wstajesz i przeżywasz kolejny dzień. Idziesz do pracy,spotykasz się z przyjaciółmi,a przed córką udajesz szczęśliwego człowieka choć tak nie jest. Uśmiechasz się tylko dlatego,żeby nie pomyślano,że użalasz się nad sobą. Przecież ileż można przeżywać rozstanie? możliwe,że minęło trzy lata ale ty pamiętasz to jakby to wydarzyło się wczoraj. Zawieszasz się na chwilę i myślisz "jestem żałosna" a później "nie po prostu tęsknie" gubisz się w tym. Myślisz,że zapomnisz po jakimś czasie albo,że on się odezwie. Jednak to tylko złudzenia. Moje życie polega na pracy,wychowaniu dziecka,prowadzenia w mniejszym stopniu domu i tak w kółko. Po jakimś czasie,gdy leżysz na kanapie wgapiając się w sufit mówisz do siebie,że masz dość. Żyjesz tylko dla córki. To ona jest najważniejsza to sobie powtarzasz. Praca mnie już naprawdę wykończała,jednak pieniądze są ważne i nikt temu nie zaprzeczy. Jako samotna matka muszę uporać się z wieloma problemami, a jednym z nich są pieniądze. Sama muszę zarobić na dom i na Loren. Moi rodzice się zemną nie kontaktują,a wręcz się mnie wyrzekli. Louis się do mnie nie odzywa. Został tylko Jay i Nathan. Dwójka bardzo ważnych dla mnie osób.

Kolejny brzydki, zimny i ponury dzień w Londynie. Idąc przepełnionymi ludźmi, ulicami modliłam się w duch, żeby nie spotkać przypadkiem całego One Direction. Mimo, iż kiedyś przyjaźniłam się z nimi, teraz wolę uniknąć jakiegokolwiek spotkania. Jest to jednak trudne, ponieważ wszyscy tutaj często przebywają, a w szczególności głomodor -Nialler. Niejednokrotnie spotkałam go siedzącego w Nando's. Dziś szczęście mi nie służyło, ponieważ jak na zawołanie wyjawiła mi się postać, którą chciałabym uniknąć. Dziwi mnie, jednak fakt, że go rozpoznałam pod tym przebraniem. Zasłoniłam twarz ręką i szybko przyśpieszyłam kroku. To tylko pogorszyło sytuacje w jakiej właśnie się postawiłam. Niall za wszelką siłę chciał zwrócić moją uwagę. Nie wiem czemu, ale poczułam się zagrożona, a przecież to tylko mój dawny przyjaciel, który nie został o niczym poinformowany przez Louisa. Może to i lepiej ? Blondyn zaczął biec w moją stronę. To spowodowało, że i ja przyśpieszyłam. Przepychałam się między ludźmi, których niekiedy mocno szturchałam, a to tylko po to, żeby jak najszybciej uciec z polu widzenia blondyna. Szybko skręciłam w boczną uliczkę, gdzie znajdował się niewielki pub. Pub nie należał do najprzyjemniejszych. Pełno umięśnionych gości i dużo piwa. Wolnym już krokiem poszłam do ubikacji. Zamknęłam się w jednej z kabin z nadzieją, iż Nialler mnie tu nie znajdzie.

Minęło pięć minut, dziesięć, może godzina? sama nie wiem. Wydaje mi się, że siedzę tu z rok. Ostrożnie wyszłam z kabiny sprawdzając przy tym otoczenie. Nie mogę pozwolić na to, żeby ktoś mnie rozpoznał. Nialler pewnie odpuścił -pomyślałam. Wychodząc z pubu doznałam przerażenia -był wieczór. Siedziałam tu połowę dnia. Dzięki Niall. Szybko podbiegłam na przystanek na którym właśnie zatrzymał się czerwony, dwupiętrowy autobus. Mimo, iż jestem już tu sporo czasu, te autobusy nigdy mi się nie znudzą.

 Wycieńczona całym dniem zasiadłam przed laptopem. Nic ciekawego nie znalazłam oprócz zdjęć Louisa i Eleanor. "Zakochana para odwiedza w przyszłym tygodniu Paryż" -nie wcale bym nie chciała tam być -pomyślałam. Zaczęłam z nudów przeglądać na Twitterze profile One Direction. Nic specjalnego Liam pochwalił się zdjęciem Lokiego -swojego nowego psa. Zayn był z Perrie na kolacji. Harry nic ciekawego nie napisał, ale zaciekawił mnie tweet mojego dzisiejszego prześladowcy:



Nialler przez ciebie mam same problemy.



Następnego dnia.



Dzisiejszy dzień musiałam spędzić w wytwórni muzycznej. The Wanted mieli wydać nową piosenkę, a jako że przyjaźnię się z dwójką cudownych osób zostałam zaproszona na przesłuchanie ich nowego kawałka. Po dziesięciu minutach doszłam z Loren do wytwórni. Najwyraźniej małej Loren tam się spodobało, gdyż stwierdziła, że też będzie tam pracować.

Moi przyjaciele naprawdę mają fantastyczne głosy. Wszystkie piosenki tego zespołu bardzo mi się podobają, ale muszę przyznać to nie są te głosy, które przyprawiały mnie o przyjemne dreszcze. Kochałam jak późnymi wieczorami siedząc na kanapie zostałam otulana pięknym głosem Louisa. Wspomnienia zawszę zostaną, choćby nie wiem jak bym się chciała ich pozbyć. 
- Mamusiu psyniesiesz mi piciu? -zapytała Loren.
Pokiwałam tylko głową i zaraz znalazłam się przy automacie.
- Alice? -zapytał tak dobrze znany mi głos. Mechanicznie odwróciłam się w stronę nadawcy. Przede mną stała moja dawna przyjaciółka -Perrie. Cholera -przeklęłam w myślach.
- Pezz ? -powiedziałam z wielkim uśmiechem. Mimo, że bardzo chciałam nie spotkać znajomych Louisa ucieszyłam się na widok Perrie. Była mi naprawdę bliską osobą. Miałyśmy tyle wspaniałych przygód.
- Z czego się cieszysz -odparła -zdradziłaś Louisa i jeszcze bezczelnie się szczerzysz w moim kierunku.
- Co?
- I jeszcze się dziwisz? wiesz nie chcę mi się tracić na ciebie czasu -po tych słowach blondynka odeszła. Nadal nie dowierzałam w to co przed chwilą usłyszałam. Nie dziwię się, że nikt nie utrzymywał zemną kontaktów skoro Louis nagadał im głupot. Byłam zdenerwowana i to bardzo. Jedna osoba potrafi zniszczyć kompletnie życie.

Od Autorki:  Uff skończyłam. Jakoś ten rozdział nie wyszedł, choć piszę go już 2 tydzień. Najbardziej podoba mi się ucieczka Alice przed Niallem.
Następny rozdział nie będzie z perspektywy Alice, więc mam nadzieje, że będzie ciekawszy ;)

15 komentarzy:

  1. hehe :) Świetny rozdział i masz rację ta ucieczka GENIALNA:) Czekam na nexta, pozdrawiam Asiek :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział. Jestem ciekawa co Lou nagadał Perrie.
    Czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A to wstrętny Lou, tak nagadać i skłamać :< W tym wszystkim szkoda małej Loren, że wychowuje się bez taty. Haha, a Niall i ucieczka - świetne.
    Mam nadzieje, że napisanie następnego wpisu zajmie ci mniej niż 2 tygodnie :D

    Zapraszam, u mnie Chapter 4.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jezuuu jakie to świństwo ze strony Louis chociaż możliwe że byo to Eleanor. Podoba mi się ten rozdział i to bardzo. Kocham twoje opowiadanie, świetnie piszesz. Ponieważ sama jestem Alicja łatwiej mi się wczuć hehe.
    http://belive-i-can-fly.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. [Nominacja]
    Nominuję cię do The Best Blog Award oraz The Versatile Blogger ♥
    Szanuje twoją pracę, dlatego właśnie postanowiłam cię nominować. Jeśli nie chcesz brać w tym udziału to napisz do mnie w zakładce "nominacje", a ja znajdę na miejsce twojego bloga, inny.
    Zapraszam do mnie aby dowiedzieć się więcej: http://love-magic-mistakes.blogspot.com/p/nominacje.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Bambi jak ci nie wyszedł?! On jest Cudowny, Niesamowity, Perfekcyjny, Idealny, Świetny! Masz talent pisarski! *.*
    Czekam na next! *.* *.*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bambi i mam jeszcze do Ciebie pytanie. Komu dedykujesz to opowiadanie? Po prostu jestem ciekawa ;).

      Usuń
    2. Aww...dziękuje Lamo! :* To dla mnie zaszczyt! ;) *.*

      Usuń
  7. Bardzo spodobał mi się twój blog mimo iż aż to początek <3
    Rozdział na prawdę świetny :D
    Życzę dużo weny i na pewno będę częstym goście!

    Zapraszam do nas http://one-direction-lose-my-mind.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Wpadłam dzisiaj i przeczytałam wszyściutko:)
    Bardzo podoba mi się ten blog<3
    Rozdział świetny, ale Lou to sobie grabi xd

    Pozdrawiam cieplutko;*

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale genialny!:) Dodaję do ulubionych i czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział:*

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny blog! Obserwuje i licze na to samo :)
    Czekam na kolejny rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Ahoooj !
    Znowu ja. Póki co jest ok. Podoba mi się Twój styl. Dużo emocji opisujesz - a to uwielbiam. Wstępy do rozdziałów - świetne. Cyztam daleeej - start!

    OdpowiedzUsuń

Komentarz = Wielka motywacja