13 czerwca 2013

Rozdział dziewiąty

15 komentarzy = nowy rozdział 


  Zmęczony wróciłem do domu. Ściągnąłem buty i pomaszerowałem w stronę kuchni. Chwyciłem butelkę wody leżącej na stole i ruszyłem w stronę pokoju. Pociągnąłem klamkę i zaświeciłem światło. Moim oczom ukazał się widok leżącego Harrego z Loren, o której zapomniałem. Podszedłem w stronę łóżka i szturchnąłem kędzierzawego. Brunet zbudził się po chwili, rozglądając się dookoła. Po pewnym momencie jego oczy natrafiły na moje.

- Louis, gdzie ty byłeś? -zapytał i spojrzał na zegarek wiszący na ścianie -dochodzi czwarta! 

- Nie krzycz, bo obudzisz małą -powiedziałem spokojnie. 

- Gdzie byłeś? -spytał mnie po raz kolejny, wstając z łóżka i poprawiając ubrania.

- Interesy, Harry 

- Jakie niby interesy? -zapytał podejrzliwie? 

- Nieważne, Harry. Dziękuję, że z nią zostałeś, możesz teraz iść do domu.

Harry popatrzył na mnie przez chwilę, po czym wyszedł, zostawiając mnie z Loren. Sprawnie ściągnąłem koszulkę, którą rzuciłem na krzesło znajdujące się po lewej stronie. Poszedłem zgasić światło, żeby po chwili znaleźć się obok dziewczynki. Przykryłem nas mocno kołdrą i otoczyłem ją swoimi ramionami. Nie mogłem zasnąć, a jeszcze półgodziny temu, tak bardzo chciałem być w łóżku. Fakt, że obok leży moja córka jest dziwny. Nigdy bym nie pomyślał, że Alice zostawi ją u mnie. Coś tu mi nie pasowało. To całkiem nie w jej stylu. Alice, którą znam, za nic na świecie nie wysłałaby do mnie naszego dziecka, po tym jak ją zostawiłem, bez niczego. Ktoś musiał ją do tego zmusić. Ktoś, kto mnie nienawidzi -Jay. 


  Obudziło mnie wiercenie Loren. Przetarłem zaspane oczy, żeby spojrzeć na zegarek. Dochodziła dziesiąta. Niechętnie wstałem, udając się do łazienki. Wszedłem pod ciepłe strumienie wody, które mnie uspokajały, a zarazem wybudzały ze snu. Nienawidziłem wstawać. Chwyciłem ręcznik, który owinąłem wokół bioder. Wychodząc z łazienki uderzyło mnie chłodniejsze powietrze. Szybko podszedłem do szuflady i wyciągnąłem świeże ubrania. 
  Ubrany, usiadłem przed telewizorem czekając na obudzenie się Loren. Natrafiłem na "nastoletnie matki" na MTV. Nie znoszę tego serialu, ale o tej porze dnia i tak nie ma nic lepszego. Całkowicie zatracając się w serialu, nie zauważyłem, że Loren się obudziła. Dosłownie jak ja, przetarła leniwie swoimi małymi rączkami, oczy. Dopiero teraz zauważyłem jak bardzo przypominała Alice. Wydaje mi się, że oczy są moje. Głębokie jak ocean. Już teraz mogę stwierdzić, że będzie piękną dziewczyną. 

- Tatusiu jestem głodna -powiedziała ochrypłym głosem, przerywając moje przemyślenia.

- Chodź do mnie -podniosłem dziewczynkę, powodując u niej śmiech. Cóż małymi kroczkami przyzwyczajam się do roli taty, jednakże nadal mnie to przerasta. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że wkrótce moi przyjaciele dowiedzą się prawdy, jak postąpiłem z Alice.

- Co chcesz na śniadanie?

- Naleśniki -krzyknęła, uradowana.

- No to będą naleśniki -powiedziałem uśmiechając się do niej.


  Po zjedzonym śniadaniu, odpoczywaliśmy z Loren przed telewizorem oglądając bajki Disneya.

- Loren, opowiesz mi coś o mamusi?

- Jest ładna

- W to nie wątpię. Powiedz mi coś więcej. Gdzie pracuje?

- Mamusia ma firmę budowlaną -odpowiedziała, wpatrując się w bajkę.

- A mama spotyka się z kimś? czy przychodzi do was jakiś pan?

- Nie, przychodzi tylko wujek Nathan i Jay

- Rozumiem

- Chodzisz do przedszkola?

Dziewczynka kiwnęła główką.

- To czemu cię tam jeszcze nie ma?

- Bo są wakacje -pisnęła radośnie.

- A tak zapomniałem

- Jak można zapomnieć? -zapytała.

- Ja nie mam wakacji, muszę cały czas pracować

- Głupio

- I to, jak. Idziemy na dwór?

- Tak!



 Pogoda dziś nie była zadowalająca. Błękitne niebo zostało schowane przez czarne chmury, unoszące się nad naszymi głowami. Wiatr wiał we wszystkich możliwych kierunkach, rozrzucając po bokach włosy Loren. Muszę przyznać, że marny ze mnie fryzjer, gdyż nie potrafiłem zrobić jej kucyka. Postanowiliśmy jednak oboje, że zostaną one rozpuszczone.

- Loren, nie uciekaj dobrze?

Dziewczynka kiwnęła główką i pobiegła w stronę ławki. Tak nie uciekaj.

- Lor...-poczułem wibracje w prawej kieszeni -Poczekaj chwilę i zostań tu -powiedziałem i odszedłem na bok.

- Co jest Luke?

- Musisz do mnie przyjechać -warknął.

- Jestem z córką

- Nie obchodzi mnie to, możesz tu z nią przyjechać, ale masz być! -krzyknął i przerwał połączenie.

- Super. Loren jedziemy na wycieczkę.


  Wyciągnąłem kluczki ze stacyjki i szybkim korkiem poszedłem wypuścić Loren. Dziewczynka skoczyła na chodnik i rozejrzała się dookoła. Jestem niemalże pewny, że będą ją dręczyć koszmary przez to miejsce. Dom Luka znajdował się w głębi lasu. Do jego domu prowadziła wyboista, wąska droga. Tylko jego parcela znajdowała się w tym miejscu. Można nawet powiedzieć, że nikt poza mną, Lukiem i paroma osobami nie ma pojęcia o tym miejscu.

- Chodź Loren -załapałem dziewczynkę za jej małą rączkę i poprowadziłem nas w stronę drzwi. Nie zamierzałem pukać, bo i tak Luke nie będzie miał czasu na otworzenie ich. Nie rozbierając się poszliśmy do salonu, gdzie głównie przebywał Luke. Nie pomyliłem się. Siedział tam z kilkoma osobami, o których nigdy nie miałem zielonego pojęcia.

- Nareszcie przybyłeś i to nie sam -powiedział, po czym wstał i podszedł do nas.

- Kim jesteś, kochanie? -zapytał moją Loren.

- Loren -przedstawiła się grzecznie.

- Uroczo -uśmiechnął się.

- Czemu kazałeś mi tu przyjechać? -spytałem bez owijania.

- Coś ty taki nerwowy?  -zadrwił -Chodźcie za mną.

Wziąłem Loren na ręce i poszedłem za Lukiem, który zaprowadził nas do jego gabinetu.

- Louis, dobrze wiesz, że z moim zdrowiem coraz gorzej, na dodatek tego wszystkiego jestem przywódcą gangu i codziennie walczę o życie, żeby nie zostać zabitym. Jeszcze w to wszystko wchodzą moi ludzie, o których muszę dbać...

- Przejdź do rzeczy Luke

- Chciałbym, żebyś ty po mojej śmierci przejął moje stanowisko -powiedział bez ogródek.

- Dlaczego? -spytałem podejrzliwie.

- Wiem, że jesteś gwiazdą pop i tak dalej, ale to nie jest na całe życie. Z czego będziesz później żył? przecież musisz utrzymać rodzinę w jakiś sposób -wskazał na Loren. -Dodatkowo mam do ciebie zaufanie.

- Luke to...

- Louis, zrozum nadajesz się do tego. Nie chce wystawić tych ludzi na śmierć. Ty jesteś w stanie ich wszystkich obronić, dowiodłeś tego już nie raz.

- Masz rację

- Wiem, że mam. Zawsze mam.



- Loren, co powiesz na McDonalda?

Dziewczynka pisnęła szczęśliwie. Choć ona jest szczęśliwa. Moje życie zostało spieprzone, gdy zostawiłem ją i Alice, gdy dołączyłem do Luka, gdy zniszczyłem marzenia Eleanor. Wszystko psuje...


Od Autorki: Boże jestem taka podekscytowana. TYLKO MNIE KOCHAJ -góruje. Mój ulubiony film, który chciałam wykorzystać. Serce mi się cieczy, gdy widzę, że coraz więcej ludzi dochodzi. A pod ostatnim tyle komentarzy, za które bardzo dziękuję. Zmotywowałam się i napisałam. Ten rozdział można traktować, za wprowadzenie. Więcej nie zdradzam, bo wszystko popsuje.
Do następnego Kelsey xx

16 komentarzy:

  1. Uwielbiam twojego bloa. Uwazam ,ze sposob w jaki piszesz jest bardzo ineteresujacy i az chce sie czytac. Nie moge doczekac sie kolejnego rozdzialu!! Tak bardzo lubie twoje opowiadanie!! Nie dosc ,zd akcja ciekawa to masz talent dziewczyno!!! Zycze powodzeniaw dalszej pracy i zycze weny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boże, Dziękuję to naprawdę miłe słowa xx

      Usuń
  2. Rozdział świetny!! Lubię Louisa w roli ojca jest taki opiekuńczy :) Tylko niech nie pakuje się w żadne problemy! Zapraszam do mnie http://it-was-better-to-die.blogspot.com/ i życzę weny !

    OdpowiedzUsuń
  3. WoW... teraz to żeś dała... Nie spodziewałam się czegoś takiego...Rozdział oczywiście świetny ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Aaaaaaaa..!!!!! Bosko piszesz :D i jeszcze "Tylko Mnie Kochaj" mój ulubiony film . Czekam na nn rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  5. super rozdział,w co wplątał się Lou?! po co on to robił,nie powinien.
    ale tak słodko opiekuje się swoją córką i to takie słodkie *_______*
    dobrze będzie jak on skończy z tym gangiem!
    czekam na nowy,pisz szybko.
    ZAPRASZAM DO MNIE: http://life-is-not-that-easy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Louis...w...gangu? o.O
    Świetny pomysł, boski rozdział ♥♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Oh Lu i gang to trochę nierealne.Taki drobniutki :D rozdział jak zwykle świetny czekam nn

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawie, ciekawie :D Czekam na następy ♥

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetne. Nie mogę doczekać się następnego rozdziału :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Kocham twoje opowiadanie ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  11. Przeczytałam wszystkie rozdziały i są świetne ten też czekam na następny♥

    OdpowiedzUsuń
  12. super
    mój blog
    http://welcome-to-my-world-1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Komentarz = Wielka motywacja